Esztergom (po polsku Ostrzyhom) jest małym, trochę prowincjonalny miastem przy granicy Wegier ze Słowacją. Pozostałości po wspaniałej przeszłości znajdziemy nie wiele. Jedyną znaczącą atrakcją turystyczną jest Bazylika w Ostrzyhomiu: największa i najwyższa bazylika katolicka na Węgrzech.

Do Ostrzyhomia wybraliśmy się na jednodniowy wypad z Budapesztu. Pociągi do Ostrzyhomia wyjeżdżają dość często (mniej więcej co godzinę) z dworca Budapest Nyugati pályaudvar. Podróż trwa około 1.5h. Jeszcze w Budapeszcie pociąg zatrzymuje się na stacji Aquincum. Po lewej stronie widać pozostałości po dawnym rzymskim mieście. Jadąc pociągiem dalej podziwiamy bardzo malownicze widoki. Teren jest górzysty, a pociąg dość mozolnie przeciska się przez wąskie tunele, przełęcze. Pod koniec podróży wyjeżdżamy na równinę. To zwiastuje, że już nie długo będziemy w Ostrzyhomiu. Po drodze mijamy jeszcze fabrykę Suzuki i w końcu jesteśmy na niedużej stacji. Ponieważ nie wzięliśmy ze sobą mapy nie za bardzo wiemy co ze sobą zrobić, bo okolica wygląda bardziej na nie dużą wieś. W poczekalni znajdujemy małą mapkę wiszącą na drzwiach, jednak uprzejma pani dróżnik podpowiada, że za rogiem jest większa i dokładniejsza mapa. Ach, widać że jesteśmy w innej części Węgier, tej i mniej turystycznej i bardziej Słowackiej ;-) . Robimy zdjęcia mapie i ruszamy dalej piechotą. Po 40min jesteśmy na wzgórzu z Bazyliką. Sama budowla, choć duża, nie robi wrażenia bardzo monumentalnej. Jest jakaś zwykła, bezbarwna. Jednak naszym celem jest kopuła. Chcemy, podobnie jak wielu innych turystów, wejść na nią. Ruszamy. Po drodze płacimy za wstęp i wspinamy się mozolnie po schodach. Z czasem robi się ciaśniej, bo ruch na wąskich, krętych schodach jest dwustronny. W końcu docieramy na sam szczyt. Jesteśmy prawie 100m nad ziemią. Powoli, „gęsiego” obchodzimy kopułę. widok jest piękny. Według niektórych jest to najpiękniejszy widok na przełom Dunaju. Oprócz przełomu Dunaju widać również Słowację, most Marii Walerii (najpóźniej odbudowany most po wojnie), pozostałości zamku. Schodzimy i wracamy na stacje. Po drodze widzimy jeszcze kościół Franciszkanów (w którym pochowany jest król węgierski Bella IV), Cafe Central (pochodząca z XIX wieku, najstarsza kawiarnia w mieście z bardzo ładnym wystrojem), Alexander Palace (ładna barokowa budowla) oraz kościół św. Anny (ładna neoklasycystyczna budowla) oraz barokowy kościół św. Piotra i Pawła. Wychodzimy poza centrum i idziemy między parterowymi, niezbyt dużymi i ładnymi domami aż na dworzec. Pora wracać do Budapesztu. Za 4 godziny mamy samolot powrotny do Polski.