Lato już się kończy, więc trzeba wykorzystać ostatnie możliwości wykąpania się. Najpopularniejszym miejscem na wypoczynek nad wodą dla mieszkańców Warszawy jest oczywiście Zalew Zegrzyński (nie wiedzieć czemu oficjalnie nazywany jeziorem). W pobliżu jest jednak kilka alternatyw.

Spośród wszystkich jeziorek, zalewów, jakie odwiedziłem tego lata, mnie najbardziej do gustu przypadł niewielki (40ha) Zalew nad Muchawką  w Siedlacach. Głównie dla tego, że do Siedlec można dojechać pociągiem w 1.5 h bez stania w korku ;-) . Z głównego dworca w Siedlcach nad Zalew można dotrzeć piechotą (40min) albo trzeba skorzystać z miejscowych autobusów, albo zabrać po prostu ze sobą rower. O wiele bliżej jest ze stacji Siedlce Zachodnie – jakieś 10-15 min piechotą. Ładna plaża znajduje się u zbiegu ulic Okrężnej i Plażowej. Woda nie należy do krystalicznie czystych, ale nigdy nie było problemów z dopuszczeniem kąpieliska do użytku w przeciwieństwie do Zal. Zegrzyńskiego czy Jeziorka Czerniakowskiego. Za to infrastruktura jest przyzwoita. Nad zalewem można wypożyczyć sprzęt wodny w dwóch miejscach. Na plaży są wypożyczane rowery wodne „domowej produkcji”. Osobiście nie polecam, bo frajdy z jazdy na takim wehikule jest nie wiele. O wiele lepszy sprzęt można za podobne pieniądze wypożyczyć w działającej wypożyczalni. Jest ona odległa od plaży o jakieś 600m. W pobliżu wypożyczalni znajdziemy też kilka knajp pod parasolami lub w namiotach. W jednej z nich w sezonie odbywają się koncerty na żywo.

Cały zalew można bez problemu obejść po dobrze wydeptanej ścieżce. O ile wschodnia strona zalewu (czyli ta od strony Siedlec) jest przygotowana głównie na obsługę plażowiczów, o tyle po drugiej stronie (zachodniej) można spotkać głównie wędkarzy. Spacerując wokół zalewu warto przypatrzeć się tablicom z informacjami o występujących tu gatunkach ryb lub ptaków.

I pozostaje życzyć miłej kąpieli.