Z Zameku w Czersku do Warszawy
W okolicy Warszawy jest kilka ciekawych zamków wzniesionych przez książąt mazowieckich. Jednym z nich jest zamek w Czersku, znajdujący się około 40 km na południe od Warszawy.
Aby dotrzeć do Zamku skorzystałem z pociągu i roweru. Rano, na Dworcu Wschodnim wsiadłem (razem z rowerem) do pociągu jadącego do Góry Kalwarii. Podróż trwała trochę ponad godzinę.
Sama Góra Kalwaria nie jest bardzo zabytkową miejscowością, ale myślę że warto wjechać do centrum. Znajdziemy tam kilka barokowych kościołów. Warto poza tym przyjrzeć się rozmieszczeniu ulic i kościołów w terenie, gdyż w założeniu miało ono umożliwić odprawianie nabożeństw pasyjnych. Moja wyobraźnia nie była jednak aż tak wielka, aby dostrzec to jednoznacznie. No cóż, nie jestem architektem ani urbanistą
Z Góry Kalwarii wyjechałem główną drogą numer 79. Nie była ona aż tak zatłoczona, jak się spodziewałem. Może dlatego, że była niedziela rano. Później skręt w lewo, w boczną drogę prowadzącą bezpośrednio do Czerska. Razem około 3 km jazdy. W Czersku najpierw wjechałem na zaskakująco duży rynek, przy którym znajdują się nie duże domki oraz XIX wieczny kościół. Trzeba obok niego przejść aby dojść do bramy zamkowej. Zamek oczywiście góruje nad miasteczkiem i widać go z rynku. Oczywiście trzeba kupić bilety, ale ich cena nie jest wygórowana, poniżej 10 zł.
Początki twierdzy sięgają XI wieku, natomiast murowana budowla powstała na zlecenie księcia mazowieckiego Janusza I (tego samego, który jest bohaterem w powieści „Krzyżacy” Sienkiewicza, a w filmie Aleksandra Forda był grany przez Tadeusza Białoszczyńskiego). Zamek zaczął tracić na znaczeniu, po potopie szwedzkim, kiedy został znacznie zniszczony.
Najbardziej widocznym elementem są trzy wieże, na dwie z nich można wejść i podziwiać panoramę na Dolinę Środkowej Wisły. Zamek, może nie robi piorunującego wrażenia, ale ma swój klimat (inna rzecz, że jak się widziało wszystkie zamki krzyżackie, to ma się trochę dziwną skalę
).
Z powrotem do Warszawy wyruszyłem rowerem. Aż do Konstancina Jeziornej jechałem szlakiem niebieskim (warto obejrzeć mapkę na stronach Powiatu Piaseczańskiego). Muszę przyznać, że większość szlaku prowadziła po pięknym asfalcie, aż miło. Jedzie się cały czas bocznymi, lokalnymi drogami, więc ma się dużo frajdy. Po drodze mijam Pałac w Oborach i docieram do Konstancina Jeziornej. Oczywiście największą atrakcją tej miejscowości są tężnie, za skorzystanie z których trzeba sporo zapłacić.
Kolejnym punktem na trasie jest Ogród Botaniczny PAN w Powsinie. Jak dla mnie świetne miejsce. Piękne kwiaty, dużo zieleni.
Do domu wracam jadąc przez most Siekierkowski, podziwiając oczywiście panoramę centrum Stolicy.
Jak by ktoś chciał sobie więcej poczytać o zabytkach w okolicy Piaseczna, to polecam fajne opracowanie.


























Podobne wpisy